2

Pomysły na ślub cz.1

Nadszedł czerwiec, a więc pierwszy ciepły miesiąc z literką R. Sezon ślubny uważam za rozpoczęty ;).  Rozpoczynam też nową serię artykułów – jak przygotować Góralski Ślub!

Ponad rok temu, przed swoim „wielkim dniem” poszukiwałam inspiracji na mój wymarzony ślub w góralskim stylu. Wiem jak dużo wysiłku kosztuje znalezienie czegoś ekstra. W związku z tym, wraz z rozpoczęciem sezonu ślubnego postanowiłam wykorzystać to co dotychczas znalazłam na temat ślubów w stylu góralskim i podzielić się z Wami.

Na samym początku muszę Wam zdradzić jedną zasadę, która sprawdza się również w przypadku pomysłów na urozmaicenie Wesela i Ślubu: „Mniej znaczy więcej”. Tworzenie ludowego klimatu nie może polegać na tym, że wszystko będzie w folkowych dodatkach a gościom będzie kręciło się od wszechobecnych kwiatowych wzorów.

Dlatego też proszę Was wszystkie 🙂 traktujcie artykuły z pomysłem na Ślub jako inspiracje i wybierzcie tylko kilka pomysłów, które Wam najbardziej odpowiadają. „Co za dużo to nie zdrowo” jak mawiała moja babcia ;).

Zacznijmy więc dzisiaj od początku 🙂 Jeśli już zdecydowaliście się na Ślub w Inspirowany Folklorem (nie mylić z prawdziwym Ślubem Góralskim,  o którym kiedyś też napiszę, teraz jednak możecie poczytać o nim tutaj) musicie na początku wymyślić temat przewodni :). Tak, tak – uwierzcie mi – temat przewodni ułatwi Wam wiele decyzji.

Zdjęcie: pofolkuj.pl

 

Motyw przewodni to folklor/ ludowość – odpowiecie. I tu będę z Wami polemizować. Co widzicie kiedy słyszycie słowo folklor/ ludowość? No właśnie, każdy z nas widzi coś innego, dla jednej osoby to mogą być kolorowe wycinanki, dla kogoś innego parzenica góralska, dla kogoś jeszcze to stroje góralskie czy np przejazd dorożką. Nie wierzycie? Wpiszcie w instagramie #ludowy – zobaczycie jak różne znaczenie może mieć dla nas to słowo.

#ludowy na instagramie

 

Dlatego jeśli wybierzecie tak obszerne pojęcie jak folklor, z łatwością zaczniecie mieszać kolory, wzory i faktury, w efekcie uzyskując to przed czym przestrzegałam Was na początku :).

Proponuje Wam aby na początku zastanowić się nad kilkoma najważniejszymi elementami, które kojarzą Wam się z folklorem. W przypadku mojego ślubu była to szarotka (którą mój mąż twórczo przerobił we wzór , który używaliśmy jako motyw przewodni a obecnie używam jako logo pofolkuj.pl), kolor czerwony (wybrałam tylko jeden odcień, którego się trzymałam), stroje góralskie i natura.

Zdjęcie: pofolkuj.pl

Dlaczego właśnie takie rozwiązanie proponuje?

Po pierwsze, nie można się ograniczyć do jednego wzoru/ koloru – bo istnieje ryzyko, że cała oprawa tej jakże pięknej uroczystości nie będzie miała kilku wymiarów i będzie po prostu nudna (wszędzie kolor czerwony albo wszędzie pojawiająca się parzenica).

Po drugie, jeśli na samym początku ograniczymy sobie wybór do kilku elementów, których się będziemy trzymać – będzie nam o wiele łatwiej podejmować decyzje związane np: z kolorem dodatków do sukni, dekoracją stołów, wyglądem zaproszeń itd. Uwierzcie mi – to jest ogromna oszczędność czasu.

Obecnie na rynku jest „szał” na folklor i każdą rzecz możecie znaleźć w folkowym wydaniu – jeśli wiecie jakiej faktury/ wzoru/ koloru szukacie – łatwiej jest podjąć decyzję.

Pokażę Wam to na moim przykładzie (zawsze przykłady praktyczne przemawiały do mnie lepiej niż teoria). Jak już wcześniej wspominałam, wybrałam swoje 4 elementy. Jak mi to pomogło?

–  Przy wyborze zaproszenia od razu wiedziałam, że ma ono być z elementami stroju góralskiego, i tak oto bardzo szybko powstał projekt zaproszeń z białego tybetu i kostek z kapelusza- symbol góralki i górala :).

–  Wybierając suknie ślubną wybrałam nowoczesny koronkowy wzór, ale w przypadku wyboru dodatków (włącznie z szalem) – wybrałam wszystko w jednym czerwonym odcieniu. Nawet moja teściowa wybrała czerwoną sukienkę! Od razu wiedziałam, że żadne hafty parzenic  czy kolorowe chusty nie mają szans bo już wybrałam motyw przewodni  i nie było miejsca dla parzenicy czy dodatkowych kolorów.Zdjęcie: pofolkuj.pl– Wszyscy, którzy posiadali stroje góralskie zostali poproszeni o przyjście w nich, dzięki czemu wiele osób nie miało problemu z wymyśleniem kreacji na ślub :). A niektórzy mieli okazję kupić kilka nowych dodatków do swoich strojów :).  Ci którzy nie mieli w swojej szafie góralskiego stroju z ogromną przyjemnością przyjęli wiadomość o takim motywie przewodnim i wkomponowali chusty/ elementy stroju w swoje weselne kreacje :). Nawet ksiądz miał góralski ornat :). Jak widzicie – uniknęłam pełnego zmiksowania wzorów i kolorów i nie ubrałam się w tradycyjną góralską suknie ślubną bo nie chciałam „przesadzić w ilości folkloru na metr kwadratowy”.

–  W przypadku wszystkich elementów „drukowanych” poza zaproszeniami postawiliśmy na jeden symbol: był to wspomniany wcześniej symbol szarotki. Dzięki temu nie mieliśmy problemu ze stworzeniem tablicy z ustawieniem gości, winietek, etykietek na alkohole, menu z daniami itd. Znalazłam ostatnio kilka firm, które kompleksowo zajmują się drukowaniem tego typu „dodatków” i robią je właśnie w podobny sposób – jeden motyw, powtarzany wszędzie.Zdjęcie: pofolkuj.pl– A gdzie była natura? Wszystkie dekoracje były z „naturalnych” i przyjaznych naturze elementów,  naturalne światło świec, wydruki na papierze ekologicznym, słoiki z odzysku jako wazony, bukiety zrobione ze zbóż (razem z moim bukietem), mech na stołach jako dekoracja, kwiaty zamiast dekoracji za stołem państwa młodych itd .Zdjęcie: pofolkuj.pl

W tym miejscu chcę Wam zwrócić uwagę na jedną rzecz a propos motywów, parzenica jest naprawdę „oblatanym” motywem. Nie zrozumcie mnie źle, to jest piękny motyw. Sama go uwielbiam.  Ale niestety klasyczny wzór parzenicy znajdziecie obecnie wszędzie, począwszy od hoteli, przez szklanki, pantofle, przez bieliznę po breloczki. Wyhaftowanie/ namalowanie parzenicy na czymkolwiek powoduje, że z automatu to „coś” staje się „góralskie”. Przez to ciężko jest użyć symbolu parzenicy żeby wyglądała ona naprawdę oryginalnie :).  Dodatkowo – nie zapominajcie, że parzenica jest typowo męską ozdobą i ja już niejednokrotnie spotkałam starsze góralki oburzone: „jak to tak, dziewczyny noszą parzenice, to nie przystoi”. W pewnym sensie je rozumiem, w końcu parzenica wyewoluowała jako element zdobniczy męskiego rozporka.

Dla tych którzy folklor kojarzą tylko z parzenicą w kolejnch artykułach zaproponuje kilka wzorów, równie góralskich i równie ludowych.

Na tym dzisiaj kończę mój przydługi wywód 🙂 Jestem ciekawa Waszych opinii, zapraszam do komentowania. Kolejny artykuł już wkrótce :).

Zapraszam też do śledzenia strony Pofolkuj na Facebooku: https://www.facebook.com/pofolkuj/  i Pintereście: https://pl.pinterest.com/pofolkujpl.  Znajdziecie na nich więcej inspiracji i powiadomienia o najnowszych artykułach na portalu.

 

2 thoughts on “Pomysły na ślub cz.1

  1. ja długo nie mogłam poukładac sobie wizji swojego wesela dopóki nie znalazłam swojej wymarzonej sukni. szukałam szukałam aż trafiłam do salonu mody Evita. polecam wszystkim paniom

  2. bardzo piękne inspiracje i ciekawe pomysły znajdziecie też np w książce Wasz piękny ślub 🙂 ja dostałam w prezencie i strasznie się z niej cieszę 🙂

Dodaj komentarz