0

AMZ – 100% Emocji!

Każdy kto choć trochę interesuje się modą kojarzy nazwisko Lagerfelda, Wolińskiego czy Zienia. Są to projektanci mody, których prace to moda przez duże M. Ich projekty zaskakują i zachwycają i prawie każda kobieta chciałaby mieć ich projekty w szafie.


Na Pofolkuj mieliście okazje poznać projektantów różnego kalibru.
Wśród nich jest kilkoro, których prace są projektami z najwyższej półki, których kolekcje intrygują i zaskakują, tak jak te Wolińskiego czy Zienia. Są to kolekcje, które wyróżniają się kunsztem. Do nich zalicza się między innymi kolekcja Tożsamość, o której mogliście przeczytać pół roku temu (>>> link<<<) czy kolekcja Krywań o której pisałam rok temu.

Od wakacji zeszłego roku do grona tych projektantów dołączyła Anna Maria Zygmunt. Gdy pierwszy raz zobaczyłam jej prace przy okazji jednego z pokazów mody, zrobiłam wielkie WOOOOW i na długo nie mogłam o nich zapomnieć.

Wiedziałam jedno! Jej prace muszę pokazać Wam na Pofolkuj.

Łemkowyna – eklektyczna łemkowszczyzna

Pierwsza kolekcja AMZ o nazwie „Łemkowyna”, która miała premierę w 2017 roku, wywołała niemały zamęt w folkowym świecie.

Dlaczego?
Po pierwsze bo jest przemyślana i spójna.
Po drugie przykuwa uwagę.
Po trzecie jest nieoczywista, choć od razu w projektach można zauważyć fascynację kulturą łemkowską.
Dla mnie właśnie takie prace, które nie kipią folklorem, ale delikatnie emanują nim – są najpiękniejsze. Kolekcję Łemkowyna wyróżnia kolorystyka i awangardowe, nierzadko przerysowane formy. Właśnie dzięki nim, projekty mają swój własny, niepowtarzalny styl.

Smaczku całej kolekcji dodaje fakt, że każde ubranie jest robione i zdobione ręcznie. Autorskie ściegi, hafty, wyroby szydełkowe… – wszystkie te zdobienia, które wykonane są tradycyjną metodą, własnoręcznie przez autorkę.

Polexia

W marcu premierę miała kolejna ambitna kolekcja AMZ – Polexia. Tym razem autorka stworzyła eklektyczną kolekcję, dla której inspiracją były tereny Podlasia i charakterystyczna dla pogranicza wielokulturowość, wielowyznaniowość i wieloetniczność.

W „Polexi” znajdziecie wzory z tradycyjnego ubioru polskich Tatarów (!!!), islamskie tespihy czy czy inspirację żydowską chustą modlitewną – tałesem. Tytułowa „Polexia” to łacińska, archaiczna nazwa obszaru dzisiaj nazywanego Podlasiem.

Pomysł na kolekcję musicie przyznać – ambitny. Tym bardziej jestem zachwycona „efektem końcowym”, który jest bardzo zaskakujący!

100% emocji

Sama projektantka często używa hasła „100% emocji” w kontekście swojej kolekcji. I słusznie.
Jeśli lubicie ręcznie robione, wysokiej jakości, niepowtarzalne projekty – AMZ zapewni Wam 100% emocji.

Mam kurtkę bomberkę wykonaną przez AMZ i jestem w niej zakochana. Począwszy od ręcznie napisanej metki ze sposobem konserwacji, przez sposób zapakowania kurtki, przez to jak jest uszyta, aż po to jak wygląda -wszystko jest na najwyższym poziomie i unikatowe. A kurtka wykonana jest z materiału drukowanego specjalnie dla AMZ więc jest niepowtarzalna ;).

I wierzcie mi, odkąd tylko wiosna pojawiła się za oknem, non stop ją noszę – i przykuwa uwagę- na Podhalu i w Krakowie słyszę pytania skąd mam taką kurtkę.

Anna Maria Zygmunt – Kobieta Niezwykła

Anna Maria Zygmunt to projektantka niezwykła, która ma niesamowitą historię do opowiedzenia – dlatego postanowiłam, że ten wpis będzie inny niż wszystkie i wzbogacony będzie wywiadem, bo tylko w ten sposób pokażę Wam jej niesamowitą osobowość.

Pochodzisz z Beskidu Niskiego, wzory, które wykorzystujesz mają bardzo osobistą historię :). Opowiedz proszę trochę więcej o tym skąd czerpałaś inspiracje?

Zgadza się, pochodzę z Łemkowszczyzny tak zwanej wschodniej, wychowałam się w miejscowości Lubatowa (Beskid Dukielski), u stóp góry Cergowej.

Blisko 20 lat życia na wsi ukształtowało mój charakter i specyficzną osobom pochodzącym z gór wrażliwość. Nie tylko na naturę, ale też pewną estetyczną nieustępliwość, sensytywną percepcję sztuki.

Zawsze interesowałam się historią swojego regionu, uwielbiałam słuchać opowieści o zamierzchłych czasach.

Latem 2016 roku trafiłam do połemkowskiej chyży w Zawadce Rymanowskiej, która przetrwała Akcję „Wisła”. Tam właśnie odkryłam pozostałości po zdobieniach bielonych ścian izby. Kolorowe ornamenty malowano niegdyś mieszając glinkę lub wapno z ultramaryną. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałam, ale był to pierwszy impuls do stworzenia kolekcji ubrań, inspirowanej kulturą i ludowym strojem Łemków. Sfatygowany deseń ze ściany zrekonstruowałam, a następnie przeniosłam na moje projekty. Później dołączyłam do tego motywy powynajdywane na studniach czy zmodyfikowane nieco hafty z oryginalnych lajbików, koszul, kolorystykę łemkowskiej zapaski, fason męskiej czuhy, a nawet wariację na temat krywulki.

Podczas pracy nad kolekcją prowadziłam też bardzo wnikliwe badania etnograficzne, bazowałam na starych fotografiach, przeczytałam chyba wszystkie dostępne prace prof. Romana Reinfussa, eksplorowałam muzea. Tak właśnie powstała „Łemkowyna”. 

scena z: Anna Zygmunt, SK:, , fot. Podlewski/AKPA

Znalazłam w internecie informację, że tkaniny do wykonania kolekcji były ręcznie malowane, swetry dziergane na drutach, a wstawki haftowane ręcznie. Czy to wszystko wykonałaś sama? 

Tak, rzeczywiście większość prac została wykonana ręcznie.

Przy nieocenionej pomocy mojej przyjaciółki malowałam wzory na wszystkich lnianych i bawełnianych tkaninach.

Wycinałam i zszywałam kilkudziesięciometrowe paski materiału, by przygotować plisy.

W kolekcji znajduje się sporo wykonanych techniką krzyżykową aplikacji – wyhaftowanie jednego pasa o długości metra zajmuje ponad tydzień.

Sweter i nakrycia głowy zostały wydziergane na drutach, a biustonosz na szydełku. Sama wyszywałam też koralikami zdobienia i opracowałam mieszane, autorskie ściegi.

Naszyjnik, który jest moją interpretacją krywulki nanizałam z dwóch tysięcy koralików.

Z ciekawostek mogę dodać, że do jednej pary spodenek przyszytych jest 70 guzików, suknia finałowa waży prawie siedem kilogramów, a cała kolekcja powstała w warunkach przyjaznych środowisku, zgodnie z filozofią mody zrównoważonej.

Taki handmade jest szalenie praco- i czasochłonny.

Sama materializowałabym tę kolekcję chyba przez rok! 🙂

Nie byłoby jej, gdyby nie pomoc ze strony moich bliskich – Mamy, cioci i przyjaciół.



Co dalej? 🙂 Czy kolejna kolekcja też będzie inspirowana wzorami ludowymi/ Łemkowymi?


Inspiracje do mojej drugiej kolekcji, nad którą od dłuższego czasu pracuję znalazłam na Podlasiu. Tym razem przemierzałam nie tylko szlaki kultury ludowej i mniejszości etnicznych, ale też badałam arcyciekawą architekturę sakralną tego regionu.

Włóczenie się zimą po podlaskich wioskach było dla mnie doświadczeniem niemal mistycznym. Niebywała historia i różnorodność narodowościowa, wyznaniowa oraz kulturowa pogranicza nie może nie działać na wyobraźnię!

Z jednej strony bardzo surowy, bezkresny krajobraz, a z drugiej wyjątkowo bogata kultura ludowa tworzą amalgamat na miarę esperanta w dziedzinie sztuki! 🙂

Będą więc elementy ludowe, religijne, ale też trochę klasycznej bieli dla odmiany.

Premiera nowej kolekcji odbyła się 9 marca podczas Cracow Fashion Week.

A „Łemkowyna”… żyje już swoim życiem. Ja tylko szyję na zamówienie ubrania z tej kolekcji w wersji tak zwanej „ulicznej”. 🙂

Jesteś absolwentką filologii Polskiej i SAPU – który kierunek jest Ci bliższy? Czy może jedno to sposób na życie, drugi pasja a może obydwa kierunki to wynik Twoich pasji? 

Owszem, na początku studiowałam polonistykę, w międzyczasie otworzyłam też rozdział z judaistyką, ale zrezygnowałam.

Dyplom projektantki mody zdobyłam mając trzydzieści lat, więc były to z pewnością bardziej świadome studia. Nie potrafię dokonać wyboru, ponieważ wszystkie działania, jakie podejmuję wynikają z pasji.

Na co dzień dbam o program literacki w dużej instytucji kultury, a potem z taką samą werwą uciekam do pracowni.

Tak, jestem w gronie tych szczęśliwców, których pasja jest pracą. A nawet dwie pasje! 🙂

Do kogo adresowana była kolekcja? Czy gdy tworzyłaś ją, myślałaś jaki typ kobiet będzie ją nosił? 

Hmm. Właściwie nie adresuję kolekcji, choć może i powinnam? 😉 Moje ubrania mogą nosić zarówno kobiety, jak i mężczyźni, staram się nie narzucać modzie podziałów na płeć.

Co ciekawe, ubrania z „Łemkowyny” zamawia wielu panów, i tak z pierwotnie męskiego płaszcza – czuchy – powstał płaszcz damski, a z niego potem znów męski.

Przychodzi do mnie sporo osób ze świata artystycznego. Wspólnym mianownikiem z pewnością jest ich wrażliwość na barwy, zainteresowanie sztuką ludową. Ale każdy jest indywidualistą. 

Moim ostatnim klientem był stenotermiczny pies o imieniu Hipolit.



Ostatnio dostałaś propozycję kursu w Szanghaju. Czy możesz uchylić nam rąbka tajemnicy na temat tego kursu?

Po pokazie premierowym mojej nowej kolekcji, podczas gali Cracow Fashion Week rozmawiałam z prof. Binem Chenem z Donghua University, który widział też moją poprzednią kolekcję „Łemkowyna” w Budapeszcie i się w niej zakochał. 😉 Zaproponował mi naukę w ichniejszej uczelni, a dzisiaj otrzymałam potwierdzenie, że przyjęto moją aplikację na międzynarodowy kurs 3S-CTCP (Chinese Traditional Costume Program). Wraz z grupą projektantów z całego świata będziemy tam pracować m.in. nad przeprojektowaniem tradycyjnych strojów chińskich na nowoczesne, awangardowe kreacje, z wykorzystaniem starych, ludowych kostiumów. Jestem bardzo dumna z tego wyróżnienia i pokładam wielkie nadzieje, szczególnie w kontekście nowych inspiracji, w wyjeździe do Szanghaju.

Sami widzicie, Anna Maria Zygmunt to wschodząca gwiazda w naszym (i nie tylko) świecie mody folk. Koniecznie śledźcie jej profil i kolejne projekty bo ja jestem przekonana, że jeszcze nie raz nas zaskoczy!

A ja z pewnością jeszcze nie raz napiszę o niej na pofolkuj!

Dodaj komentarz